Alfabet Antyfaceta - Wstęp A B C D E F G H I J K L Ł M N O P Q R S T U W X Y Z
E
ekstragenderyzm
– [wym.: ekstradżenderyzm] pojęcie
wprowadzone przez NARP na określenie postawy życiowej i ideologii
polegającej w rozumieniu wąskim na nierespektowaniu w swoim
postępowaniu i wyglądzie nakazów i restrykcji związanych ze →
społecznym stereotypem roli płciowej, a w rozumieniu
szerokim, na rezygnacji z budowania swojej tożsamości przez
jednostkę w oparciu o role płciowe sterotypowo nadbudowane przez
społeczeństwo na zjawisku → płci, co w znacznym stopniu
zachodzi w stosunku do płci żeńskiej w związku z daleko idącą
liberalizacją → społecznego stereotypu żeńskiej roli
płciowej. NARP wychodzi z założenia, że w sytuacji, gdy żeńska
rola płciowa pozwala na przejmowanie dowolnych składników męskiej
roli płciowej przez osoby żeńskoorganowe, i praktyka życiowa
pokazuje, że osoby te nie tylko czerpią z tego satysfakcję, lecz
przede wszystkim pokazują zdolność do realizowania funkcji i zadań
ongiś kojarzonych z mężczyznami, odtąd jakiekolwiek przejawy w
zachowaniu się i wyglądzie przestają mieć związek z →
tożsamością płciową osoby ludzkiej, zatem nawet próba
definiowania siebie przez jednostkę za pomocą tak nieadekwatnych
kryteriów jest skazana na niepowodzenie i prowadzi do zafałszowanych
wniosków. Zob. także: → kontragenderyzm.
Emisja
Pozornych Sygnałów Erotycznych na Oślep (ang.
Indiscriminate Emission of False Erotic Signals – tłum.
NARP)– pojęcie wprowadzone przez NARP na określenie taktyki
postępowania samic/kobiet nasilonej w XX w. i kontynuowanej obecnie
a polegającej na permanentnym noszeniu ekshibicjonistycznej odzieży
i stosowaniu upiększających technik kosmetycznych we wszystkich
sytuacjach społecznych, nawet tych nie związanych z poszukiwaniem
partnera erotyczno-reprodukcyjnego i nawet w okresie życia, kiedy
samica/kobieta takiego partnera już posiada. Funkcją EPSE (ang.
IEFES) jest permanentna groźba wobec partnera
erotyczno-reprodukcyjnego samicy/kobiety (podobając się maksymalnej
liczbie samców-mężczyzn/konkurentów samica/kobieta może łatwo
zastąpić obecnego partnera nowym, jeśli ten pierwszy okaże się nie
spełniać pokładanych w nim oczekiwań) oraz możliwość wykorzystania
przygodnych samców/mężczyzn dając im pozorną nadzieję sukcesu
erotycznego, co uzyskuje się poprzez EPSE wraz z symulowanym
zainteresowaniem erotycznym dla → jelenia.
epilacja
– trwałe usuwanie owłosienia (np. zabiegi laserem) w
celach opisanych pod hasłem → depilacja. Jako zabieg o
trwałym efekcie, e. różni się w swych ideowych implikacjach od
depilacji tym, że uwalnia osobę poddającą się jej od
regularnej troski o ten aspekt estetyki ciała, lecz jednocześnie
podkreśla siłę determinacji, by żyć w tak określonym stylu zawsze.
E. jest z reguły droższa niż → depilacja i dokonuje się
jej w wyspecjalizowanych placówkach, co wymaga większej asertywności
ze strony męskich pacjentów w społeczeństwach o sztywnych
konserwatywnych zapatrywaniach na role płciowe i tożsamość płciową.
esencjalizm
– pogląd obecny w różnych dziedzinach wiedzy i analizy
rzeczywistości poczynając od filozofii, poprzez anachroniczne
koncepcje biologiczne, a kończąc na etyce i naukach społecznych, a
zakładający m. in., że pod powierzchnią obserwowalnych zjawisk
ukrywa się właściwa, esencjonalna rzeczywistość (co często wydaje
się słuszne: wiele rzeczy jest innymi niż się wydają), a także, że
każdy byt może zostać zdefiniowany za pomocą skończonego zbioru cech
(stanowiących jego „esencję”), które musi on koniecznie
posiadać, by należeć do grupy przedmiotów i zjawisk obejmowanych
wspólną nazwą, przy czym obok cech niezbędnych obiekt lub zjawisko
obejmowane daną nazwą mogą posiadać cechy spoza zbioru cech
niezbędnych, które wszakże nie są wykluczające dla przynależności do
tegoż zbioru (co także wydaje się słuszne a w każdym razie
praktyczne). Jednakowoż przynajmniej w niektórych dziedzinach wiedzy
i obszarach analizy rzeczywistości konsekwencją e. bywa przekonanie
o historycznej niezmienności pakietu cech stanowiących o tożsamości
obiektu lub zjawiska i jego nieredukowalności do składników
prostszych, które wzięte z osobna nie są desygnatem nazwy
obejmującej zbiór o wspólnej „esencji”. I tak np. w
biologii e. prowadzi do ograniczeń poznawczych, bo wyklucza
przyjęcie do wiadomości, że organy, z których składają się
organizmy, ewoluowały stopniowo, i nie na każdym etapie swego
historycznego rozwoju musiały posiadać obecny kształt wraz ze swymi
obecnie spełnianymi funkcjami, a dla organizmów żyjących wcześniej i
tak mogły być przydatne, choć działały inaczej i spełniały funkcje
odmienne od spełnianych współcześnie lub zaledwie do nich podobne,
albo w mniejszym natężeniu, cząstkowo, czy z mniejszą wydajnością.
Przykładowo to, co u kręgowca jest okiem, nie musiało nim być u
prostego jednokomórkowego organizmu, chociaż spełniało podstawową
funkcję rozróżniania natężenia światła i nadawania sygnału do
organów motorycznych pozwalających do światła się ustawić albo za
nim podążać, i dało początek powstaniu oczu u organizmów
wyewoluowałych później. Jeśli zatem kurczowo będziemy trzymać się
pojęcia „oka” o cechach zdefiniowanych wg budowy tego
organu u współczesnych zwierząt, prześledzenie pojawiania się oka z
organów nim niebędących zostanie zablokowane, bo każdorazowe
pojawienie się nowych cech dystynktywnych oraz nowej funkcji
uruchomionej przez małe zmiany w budowie organu będzie barierą
poznawczą nie do przejścia. Podobnie e. zakłada istnienie
„nierozbieralnego” pakietu cech gatunkowych organizmów,
przykładowo „koniowatości”, przez co „osłowatość”
jawi się jako odmienny zbiór cech „esencjonalnych”, ergo
możliwość krzyżowania konia z osłem, która jak wiadomo prowadzi do
narodzenia się bezpłodnego lecz zdolnego do życia muła, jest
incydentem niewyjaśnialnym, skoro dwie odmienne „esencje”
mogą mieć ze sobą tak wiele cech wspólnych, że potrafią wydać
potomstwo, i to przy wszystkich różnicach czyniących to potomstwo
bezpłodnym. E. znajduje też odbicie w arbitralności podziałów
zjawisk przyrodniczych na ich przynależność do dziedzin naukowych,
np. klasyfikacja zjawisk jako reakcje chemiczne, z założeniem, że
modele ich przebiegu wytworzone w oparciu o metodologię chemiczną w
zupełności wystarczą do ich pełnego opisu i zrozumienia, podczas gdy
faktycznie ich podłoże wchodzi w kompetencje fizyki kwantowej, zaś
metodologia chemiczna jest jedynie dogodnym modelem upraszczającym,
poza który badacz i praktyk bywa jednak zmuszony wyjść. Tym samym
„esencja” chemii nakłada się z „esencją”
fizyki i właściwie powinno się mówić o „esencji”
„fizyko-chemii”. W etyce e. prowadzi do ferowania
jednoznacznych ocen etycznych czynów jako „dobrych” lub
„złych”, bez względu na kontekst sytuacyjny, w którym
mogą istnieć okoliczności łagodzące wobec sprawcy czynu albo wręcz
całkowicie go usprawiedliwiające. NARP zauważa, że
esencjonalistyczne oceny możliwe byłyby przy bardzo ścisłym
definiowaniu wszelkich okoliczności każdego czynu wpływających na
jego ocenę jako naganną lub chwalebną, w tym także przy
zdefiniowaniu emocjonalnego związku podmiotu oceniającego ze sprawcą
i osobami doznającymi efektów jego czynu, co widać chociażby w
konfrontacji budowy współczesnego kodeksu karnego z prostymi i
apodyktycznymi w tonie przykazaniami zawartymi w religijnym
nauczaniu, które stanowią jedynie wyraz życzeniowej tęsknoty za
stworzeniem prostych reguł porządkujących wszystko i w najlepszym
przypadku także emocjonalnego poczucia sprawiedliwości opartego na
regule wzajemności. Natomiast w innych naukach humanistycznych e.
prowadzi do definiowania tożsamości osób i ich grup w podobnie
nieredukowalny i historycznie niezmienny sposób jak w odniesieniu do
pojęć z biologii. Tutaj NARP zwraca uwagę, że e. może prowadzić do
koncepcji płciowej przynależności lub tożsamości oderwanej od
kulturowych i historycznie zmiennych treści definiujących ich
zawartość. W tym obszarze e. jest ewidentnym błędem, bo tworzy
„nierozbieralne” pojęcia męskości i kobiecości z ambicją
stosowania ich w odniesieniu do wszelkich kultur i epok, chociaż w
wielu z nich i na różnych etapach historii, pojęcia te zawierają
sprzeczne składniki. W ten sposób e. prowadzi do błędnego
przekonania, że zawsze i wszędzie być kobietą lub mężczyzną znaczy
to samo, a także, że jednostka ludzka musi godzić się z zastanymi
regułami bycia kobietą lub mężczyzną, bo tylko taka tożsamość jest
dopuszczalna, i to nie ze społecznego zrządzenia, ale na mocy
domniemanych „obiektywnych”, „naturalnych”
bądź „ontologicznie prawdziwych” przesłanek. Tym samym
e. jest instrumentem opresyjnego wymuszania na ludziach odgrywania
ról płciowych, chociaż podporządkowywanie się przypadkowym i
arbitralnie dobranym normom jest w swej istocie groteskowe i zależy
raczej od posiadania genów kodujących ogólną tendencję do
posłuszeństwa, umysłowej bierności a obecnością genów tendencji do
poszukiwania nowości i rzucania wyzwań autorytetom zewnętrznym. Co
więcej, szczególnie w prymitywnych/nisko rozwiniętych kulturach może
to przybierać tragiczne dla ludzkiej jednostki konsekwencje, jeśli w
ramach tak określonej „swojej” tożsamości zostanie ona
zmuszona do poddania się okaleczającym lub szkodliwym dla zdrowia
albo wręcz ryzykownym dla życia rytuałom przejścia, bez których nie
ma przyzwolenia na prowadzenie godziwego i spełnionego życia w swej
wspólnocie etnicznej czy rodzinnej. Tworząc zaś ścisłe reguły
przynależności płciowej, e. otwiera furtkę nieuprawnionemu
kulturowemu wartościowaniu płci (jak np. → patriarchat) i
prześladowaniu ludzkich jednostek naruszających esencjalistyczne
reguły przynależnościowe. Stąd NARP i środowiska prowadzące badania
nad płcią kulturową (gender studies) uważają za stosowne, by
mówić o błędzie esencjalizmu.
Esterel
Jacques – francuski projektant mody, który
wprowadził w 1966 nowoczesną spódnicę do kolekcji mody męskiej.
Odtąd podobne koncepcje wykorzystywali tacy znani twórcy mody jak:
Donna Karan, Versace, Yohi Yamamoto, Kenzo, Burberry, Jean-Paul
Gaultier i Dolce i Gabana.