Alfabet Antyfaceta - Wstęp A B C D E F G H I J K L Ł M N O P Q R S T U W X Y Z
H
Hanway Jonas –
XVIII-wieczny
brytyjski podróżnik i filantrop, który pod wpływem
obserwacji ludzi z innych kultur oparł się panującym wówczas
przesądom odnośnie parasola. Okazuje się bowiem, że wierzono, iż
noszenie parasolki przystoi wyłącznie → samicom/kobietom
i w przypadku →
samców/mężczyzn
pozwalających
sobie na taką transgresję, oznacza ich → zniewieścienie.
Historia przyznała rację H. J. pomimo doznawanych przezeń ze
strony swych ziomków obelg i drwin widocznych nawet na
historycznych rycinach H. J. .Zdaniem NARP H. J. jest bohaterem i
jego postawa zasługuje na naśladownictwo. To dzięki takim ludziom i
ich determinacji pomimo osobistych kosztów dokonuje się
postęp ludzkości wbrew stadnym zachowaniom zbiorowości i
konserwatywno-prawicowym ideologom dostarczającym osobnikom o
mentalności baranów uzasadnienia dla zwalczania wszelkich
odmieńców i innowatorów. Co do przesądów
dotyczących parasola jako takiego, ich odbicie stale jest widoczne w
regulaminach wojskowych (z okresu, gdy NARP miał z nimi do
czynienia), gdzie umundurowanemu żołnierzowi na przepustce zabrania
się korzystania z parasola oraz noszenia „damskich”
torebek, choć o wymiętoszonej reklamówce zawierającej
niedopitą półlitrówkę raczej nie było mowy jako
akcesorium nieprzystojnym mężczyźnie służącemu ojczyźnie ku obronie.
[za podrzucenie wątku podziękowania dla TETHORILA]
hermafrodytyzm –
posiadanie przez
jeden organizm (zwykle niecałkowicie wykształconych) organów
płciowych obu płci, często powiązane ze specyficzną tożsamością
płciową. H., jak wszystko co nietypowe, jest wygodnym pretekstem do
okazywania takiej osobie niezdrowego zainteresowania lub pogardy w
społeczeństwach nisko cywilizowanych, a także z powodu społecznej
→obsesji
czystych typów płciowych,
jest nietolerowany i osoby w takim stanie są poddawane operacjom
„korygującym” ich przynależność płciową, co często jest
przez nie postrzegane jako okaleczenie. Por. → androgynia.
heteronormatywność
– ukryte założenie podtrzymywane przez społeczne instytucje
oraz domniemaną (a w każdym razie bezmyślną) większość, a
twierdzące, że istoty ludzkie w sposób „oczywisty”
i „naturalny” dzielą się na dwie oddzielne i wzajemnie
uzupełniające się kategorie płciowe określane po polsku jako „płeć
męska/mężczyzna” i „płeć żeńska/kobieta”, stąd
jednostki ludzkie są poddawane oczekiwaniu/presji, aby całkowicie
poddawać się w swoim postępowaniu, wyglądzie i orientacji seksualnej
społecznym wierzeniom i przesądom odnośnie realizacji programu
zawartego w → społecznym stereotypie roli płciowej
„stosownego” dla absolutnie wszystkich osób danej
płci. Zatem przejawem h. są wszelkie formularze urzędowe
nieposiadające w kategorii „płeć” żadnej innej opcji
oprócz prymitywnie określonych: „kobieta” vs.
„mężczyzna”, czyli wymuszające oficjalny niebyt dla
całego spektrum faktycznie zajmowanych postaw wobec płci w aspekcjie
jej realizacji we wszystkich w/w aspektach. Praktycznym
przedłużeniem h. w życiu społecznym jest → seksizm,
czyli zróżnicowanie praw człowieka w zależności od urzędowo
mu przypisanej i prymitywnie określonej przynależności płciowej, np.
zapis „mężczyzna” w dowodzie osobistym i będący jego
konsekwencją ustawowy nakaz podlegania ewidencji poborowych i
odbywania służby wojskowej. H. jest także nieuczciwą praktyką
służącą utrudnianiu lub unikaniu społecznej komunikacji z osobami
częściowo lub całkowicie nieidentyfikującymi się z opartymi na h.
stereotypami płciowymi, gdyż służy do oddalania ich żądań równości
w prawie i obyczaju jako pochodzących od nielicznej i nieistotnej
mniejszości albo od grupy reprezentującej cechy patologiczne, zatem
niezasługującej na uwagę, współczucie bądź uznanie jej
godności i innych praw. H. jest zatem instrumentem realizacji →
opresyjnych stosunków społecznych. NARP dostrzega u
podstaw h. biologizm w podejściu do płci i ról płciowych jako
zjawiska zorientowanego niemal wyłącznie na rozrodczość i ocenianego
ze względu na skuteczność w tym zakresie (por. obsesja → seksu
reprodukcyjnego). NARP ocenia h. jako przejaw złej woli lub
umysłowego prostactwa albo równocześnie obu tych czynników
prowadzących do negacji złożoności ludzkich postaw wobec zjawiska
płci, ich równoprawności (o ile nie prowadzą do czyjejkolwiek
dowodliwej szkody) i do dławienia dyskusji na ten temat.
hijra
– [wym,: hidżra] szerokie i regionalnie
zróżnicowane hinduskie pojęcie odnoszące się do szeregu
kategorii osób żyjących niezgodnie z dominującym dogmatycznym
systemem dwubiegunowej płciowości. Stąd desygnatem h. w niektórych
regionach subkontynentu indyjskiego i tamtejszych
językach/dialektach bywają osoby męskie o sfeminizowanym wyglądzie,
którzy spełniają żeńską rolę w czynnościach seksualnych z
samcami/mężczyznami, skądinąd rozróżniane też jako →
kothi/koti. Jednakowoż najczęściej pod h. rozumie się osoby
transgenderowe żyjące w konkretnie zorganizowanych celowych
wspólnotach łączących w sobie różne kategorie osób
rozpoznawanych wg zachodniej typologii. We wspólnotach
zwanych rodzinami h. znajdują się zatem osoby hermafrodytyczne oraz
biologicznie męskie, które są postrzegane jako „trzecia
płeć” albo same określają siebie jako nieidentyfikujące się
ani z tożsamością „mężczyzny”, ani „kobiety”.
Wśród tych ostatnich zdarzają się transseksualiści
(skonfliktowani z płcią biologiczną) oraz transgenderyści
(krytycznie nastawieni do płci kulturowej, tj. → stereotypu
męskiej roli płciowej).
Przystępowanie do rodziny h. to proces rytualnej socjalizacji
polegający na stopniowym przyjmowaniu cech postrzeganych jako
żeńskie, gdzie nowo przystępujący ma status ucznia („chela”),
a przewodnikiem jest nauczyciel („guru”). Zwykle jednemu
nauczycielowi, a właściwie: nauczycielce, podlega co najmniej pięciu
uczniów, którzy oddają jej swe dochody, przyjmują jej
nazwisko i zostają uznani za jej rodzinę, podczas gdy ona jest głową
gospodarstwa domowego. Finałem procesu jest religijny rytuał zw.
przez h. ponownymi narodzinami („nirvan”) albo
emaskulacją, pod czym rozumie się usunięcie przez tradycyjną położną
penisa, jąder i moszny za pomocą noża i bez znieczulenia, przy
akompaniamencie głośnych trąb zagłuszających krzyk adeptów h.
Nie wszyscy h. jednak poddają się temu rytuałowi, choć dokładne
statystyki nie są znane. Ponadto niektórzy współcześni
h. aranżują dla siebie zabieg wytworzenia pochwy, aby uzyskać
możliwość seksualnego zaspokojenia w sposób
żeńsko-receptywny. Tradycyjnie pozycja społeczna h. jest niska –
głównym źródłem ich dochodów są występy na
ceremoniach weselnych, gdzie tańczą sprośne układy i wierzy się, iż
w ten sposób przynoszą płodność i pomyślność, prostytucja i
żebractwo, którego obiektem docelowym są młodzi mężczyźni,
potencjalni klienci usług seksualnych; również rząd indyjski
zleca h. zbieranie podatków. H. są częstym obiektem agresji i
pogardy, lecz współcześnie podejmują wysiłki na rzecz
podniesienia swego statusu poprzez uczestnictwo w życiu politycznym,
kandydując z powodzeniem do przedstawicielskich organów
władzy. Znany jest też przypadek osoby z kultury Zachodu, Anny
Ogborn, która w 1993 poddała się inicjacji na h. W ocenie
NARP społeczna kategoria h. łączy w sobie osoby transseksualne,
które doznają potrzeby uzgodnienia swej fizycznej płci z
poczuciem tożsamości płciowej, i są to h. poddający się
okaleczającemu zabiegowi usunięcia wszelkich męskich organów
płciowych, z kategorią transgenderystów, którzy
odrzucają w części lub całości kulturowo narzucony osobom płci
męskiej styl życia, i są to h. niepoddający się w/w zabiegowi. Można
by uznać za pozytywne, że istnieje jakiś model pararodzinnego życia
dla takich osób, jednak w opinii NARP jego działanie jedynie
potwierdza opresyjne mechanizmy społeczeństwa zatrutego ideą →
czystych typów płciowych, albowiem jest to forma
rodziny zastępczej, zatem domniemywać można, iż rodziny genetyczne i
stanowiące pierwotne środowisko tych osób odrzuciły je za ich
cechy transgenderyzmu lub transseksualizmu. Również źle
świadczy o społeczeństwie fakt, że h. są marginalizowane i zmuszane
do wykonywania ograniczonego zestawu zawodów i funkcji
społecznych. Za pozytywne uznać można jedynie współcześnie
zachodzące procesy emancypacyjne środowisk h. związane z ich
uczestnictwem w instytucjach demokratycznych. NARP zauważa też
możliwość działania mechanizmów opresyjnych, jeśli nabycie
względnie tolerowanego statusu h. wymaga poddania się okaleczającemu
i traumatycznemu zabiegowi emaskulacji – oznaczać to może
złośliwe dążenie większości społeczeństwa do uniemożliwienia
osiągania seksualnego zaspokojenia i sukcesu reprodukcyjnego
człowiekowi o tożsamości płciowej odmiennej od większościowej.
Również rytualne dokonywanie w/w zabiegu bez znieczulenia
jest współcześnie absurdalne – można zrozumieć
konieczność znoszenia bólu podczas chirurgicznych interwencji
w czasach, gdy medycyna nie była wystarczająco rozwinięta, jednak
podtrzymywanie tego stanu rzeczy współcześnie świadczy o
niskim poczuciu własnej godności samych h., którzy nie tylko
godzą się na znoszenie cierpień zadawanych im przez społeczną
większość, ale sami sobie je zadają przy wstępowaniu do
samopomocowej grupy, jaką de facto rodziny h. są.
homo sapiens
– (łac.
człowiek
myślący)
nazwa gatunkowa, którą przyznaliśmy sobie sami (ja, NARP,
rozumiem tu wszystkie istoty posiadające tę samą lub bardzo zbliżoną
do mojej strukturę chromosomów i zdolne do podobnych
czynności umysłowych). W tekście niniejszego leksykonu nasza nazwa
gatunkowa zwykła pojawiać się następująco: homo sapiens (?), i
towarzyszący tej nazwie znak zapytania jest wyrazem niepewności NARP
odnośnie stosowności tej nazwy gatunkowej, skoro ma ona obejmować
wszelkie osoby i osobniki do naszego gatunku przynależące. Sprawa
przynależności do gatunku wbrew pozorom nie jest prosta. Jeżeli za
kryterium przyjąć zdolność do myślenia, to wielu osobników
(jeśli nie większość?!) żyje na tyle bezmyślnie, że powinna być
określana jako homo
replicans (człowiek
powtarzający, imitujący), co dawałoby wyraz faktowi, że ta klasa
istot nic twórczego do życia nie wnosi, a jedynie imituje
postawy i zachowania innych. Również można wyodrębnić klasę
istot typu homo
credens (człowiek
wierzący), to jest istotę niedociekającą na własną rękę prawdy,
nieanalizującą krytycznie przekonań podawanych jej do wiary przez
autorytety zewnętrzne, lecz łatwo je przyjmującą i niechętną do
zmiany tak powstałych przekonań, postaw i praktyki życiowej. Gdyby
zaś przyjąć za kryterium przynależności gatunkowej genetyczną
kompatybilność osobników i zdolność do wytworzenia potomstwa
z innymi podobnymi istotami, to z kręgu członków naszego
gatunku trzeba by wyłączyć osoby bezpłodne oraz np. osoby z zespołem
Downa i innymi genetycznymi defektami zmieniającymi liczbę
chromosomów charakterystyczną dla naszego gatunku lub inaczej
czyniących ich ładunek genetyczny niekompatybilny z resztą. Z kolei
praktyka życia wskazuje, że osoby bezpłodne, nieromnażające się z
własnej woli lub z powodu bycia wykluczonym z kręgu partnerów
erotyczno-reprodukcyjnych potrafią bez zauważalnych ograniczeń
uczestniczyć w sytuacjach społecznych z innymi (uczestniczącymi w
rozrodczości) podobnymi istotami, a i w odniesieniu do istot z
zespołem Downa trzeba stwierdzić, że ich nasilona emocjonalność wraz
z umiejętnością posługiwania się językiem i rozumienia go –
czynią je jak najbardziej członkami społeczności, którą
nazwać trzeba ludzką.
Z kolei ograniczone zdolności do myślenia abstrakcyjnego (choć nie
jego całkowity brak!) w połączeniu z wysoką kulturą i intensywnością
uczuć i doznań zmysłowych – charakteryzują wiele gatunków
istot nazywanych przez nas zwierzętami,
np. psa.
Dlatego NARP, cokolwiek wbrew obiegowym i urzędowym pojęciom, gotów
jest uznać za człowieka pierwszego porządnego psa,
choć niekoniecznie istotę genetycznie z nami wszystkimi
kompatybilną, a charakterologicznie nikczemną – upadłą pomimo
ogromnego umysłowego potencjału otrzymanego u progu swego życia,
lecz zaprzepaszczonego w dalszym rozwoju. Dla NARP człowiek zatem,
to każda istota gotowa do używania swego rozumu (jednej z funkcji
mózgu) nie tylko dla własnej korzyści osiąganej bez względu
na wszystko i wszystkich innych, ale także do życzliwego zrozumienia
i porozumienia się z innymi osobami na uczciwych warunkach
ustalonych w oparciu o uczucie empatii. Człowiekiem zatem może być
np. pies lub kot, ale niekoniecznie członek agresywnej i
nienawistnej bandy niszczącej wszystko i wszystkich na swej drodze,
lub polującej na „odmieńców”, których
racji nie chce nawet próbować wysłuchać i zrozumieć.
Człowiekiem przestaje być członek grupy, który aby tylko
podtrzymać akceptację tejże gotów jest zaprzeć się samego
siebie, swoich zasad postępowania i wrażliwości emocjonalnej oraz
intelektu, i w rezultacie wraz ze swoją grupą, bandą, tłumem,
motłochem – uczestniczy w nikczemnych działaniach, których
w odosobnieniu nie podjąłby się. Człowieczeństwo ulega także
degradacji, gdy jednostka rezygnuje z samodzielnego oceniania
rzeczywistości zewnętrznej i zasad własnego postępowania, a w zamian
ślepo realizuje zalecenia jakiegoś autorytetu lub imituje
postępowanie członków wspólnoty (→ człowiek
zewnątrzsterowny).
W niektórych kontekstach za bardziej adekwatne NARP uważa
pojęcie bliźniego,
to jest istoty, z którą odczuwa się emocjonalną wspólnotę,
i zaliczać do niej można byty przynależne do innych gatunków
niż ten typ małpy, którą jesteśmy, włącznie z hipotetycznymi
Kosmitami, gdyby ich istnienie kiedyś się potwierdziło.
Alfabet Antyfaceta - Wstęp A B C D E F G H I J K L Ł M N O P Q R S T U W X Y Z