Alfabet Antyfaceta - Wstęp A B C D E F G H I J K L Ł M N O P Q R S T U W X Y Z
Ł
łamanie
męskiego charakteru – praktyka
stosowana w toku → wychowania
na mężczyznę a
polegająca na wytworzeniu w nim przekonania, iż nie jest on panem
siebie, a raczej należy do grupy, społeczeństwa, lub podlega
przywódcy, wodzowi i tym samym nie decyduje sam o sobie lub
godzi się na sytuację, w której pierwotnie nie posiada on
żadnych lub niektórych praw i ewentualnie może je uzyskać
jedynie przez uznanie daleko idącej władzy przywódcy grupy,
poddanie się określonym rytuałom inicjacyjnym lub formalnie
określonym wymogom prawa stanowionego pomimo ich niesprawiedliwego
charakteru. Ł. m. c. zmierza do osiągnięcia bezmyślnego
posłuszeństwa i poczucia zależności osoby wychowywanej na mężczyznę,
co przejawia się w rezygnacji tej jednostki ze swych wartości,
mentalności, wrażliwości emocjonalno-etycznej, indywidualistycznej
stylizacji wyglądu i odzieży, wyzbyciu się zahamowań wynikających z
własnych przemyśleń, odczuć etycznych oraz uwarunkowań
emocjonalnych, by w zamian poddać się rozstrzygnięciom grupy,
społeczeństwa, autorytarnego przywódcy. Nierzadko ł. m. c. ma
charakter bolesnego i okaleczającego kulturowego rytuału przejścia,
którego efektem jest nabycie statusu „mężczyzny-wojownika”,
z kolei bez którego nie ma się w ramach własnej kultury prawa
do nawiązania normalnych relacji
emocjonalno-erotyczno-reprodukcyjnej z osobami żeńskimi. Warto
zauważyć, że częstym składnikiem ł. m. c. jest wstępne poniżanie
kandydata na „mężczyznę”, by wyraźnie poczuł, że nabył
swą godność dopiero przez poddanie się ł. m. c. W kulturze Zachodu
ł. m. c. odbywało się w postaci przymusowej służby wojskowej, gdzie
osoba płci męskiej trafiała w trybie administracyjnego nakazu
stawiennictwa przed wojskową komisją lekarską, która ponad
jej głową decydowała o przeznaczeniu, po czym równie
przymusowo delikwent trafiał do określonej jednostki wojskowej,
gdzie w parawięziennym zamknięciu spędzał część swojego życia
podlegając rozkazom przełożonych, żyjąc w narzuconym mu trybie,
otoczeniu, warunkach higienicznych, przypadkowym towarzystwie i
wbrew lub z wyłączeniem swojej woli wykonując czynności ryzykowne
lub po prostu nieprzyjemne albo naruszające indywidualne poczucie
godności. Przymusowej służbie wojskowej często towarzyszyła kłamliwa
retoryka o rzekomym wyrabianiu „silnego męskiego charakteru”
w toku tejże, chociaż naprawdę u podstaw tego procesu leży lęk
jednostki przed odpowiedzialnością karną za uchylanie się od służby
lub dezercję albo lęk przed doraźną karą ze strony dowódcy,
który jest większy od strachu przed urazem albo wypadkiem
potencjalnie lub w oczywisty sposób związanym z wykonaniem
polecenia. Notabene, podobną motywację kreuje się w żołnierzach
wysyłanych do walki w trakcie wojny. W rzeczywistości, bez
pierwotnego złamania woli ludzkiej jednostki, której prawem
jest nie chcieć wykonywać żadnych niebezpiecznych zadań, taki efekt
nie byłby możliwy. NARP uważa, że wszelkie kulturowe i
instytucjonalne mechanizmy posługujące się ł. m. c. są nikczemne i
świadczą o instrumentalnym traktowaniu człowieka, w tym przypadku
częściej osób płci męskiej, jako replikatory cech danej
kultury (memów) albo mięso armatnie. Presja wywierana na
jednostkę w ramach ł. m. c. typu kulturowego jest tym bardziej
podła, że najczęściej ma miejsce w kulturach dość prymitywnych i
izolowanych od reszty świata, stąd ofiary ł. m. c. nie są świadome
alternatywnych sposobów życia, uniwersalnych praw ludzkich
pozwalających im zakwestionować kulturową praktykę i nawet obalić
ośrodki nacisku sankcjonujące daną praktykę, nie są też przygotowane
pod względem edukacyjnym do emigracji do bardziej cywilizowanych
społeczeństw, a ewentualna emigracja wiązałaby się też z traumą
opuszczenia swych bliskich i całego znanego sobie świata. Z kolei
maniacki upór różnych zwykle małych etnicznych
kulturowych wspólnot zorientowany na wymuszenie na swych
męskich członkach poddania się łamiącym charakter rytuałom świadczy
o marności relacji wewnętrznych pomiędzy członkami takich grup,
skoro są one uzleżnione od spełniania rytualnych wymogów, a
żadne autentyczne ludzkie treści się nie liczą. Jeśli rytualna forma
ł. m. c. związana jest z wieczystym zaznaczeniem przynależności
plemiennej na ciele człowieka, świadczy to o obsesyjnej ksenofobii,
najczęściej mającej prowadzić do niedopuszczenia do aktów
rozrodczości „własnych” kobiet plemienia z mężczyznami
obcymi, różniącymi się wyglądem, bo nienaznaczonymi wg reguł
danej grupy etnicznej. Natomiast zgoda na powikłania prowadzące do
śmierci osób poddawanych ł. m. c. w formie krwawych rytuałów
świadczy z kolei o zbrodniczej nonszalancji w odniesieniu do
ludzkiego życia oraz, na płaszczyźnie pragmatycznej, o czystej
głupocie, skoro w ten sposób można tracić bez wyniszczającej
wojny potencjalnie mądrych, zdolnych i przydatnych członków
społeczności, których geny nieprzekazane w kolejne pokolenia
stanowiłyby wzmocnienie danej społeczności. NARP sympatyzuje zatem z
każdym, nawet stosunkowo anarchistycznym w swej naturze, działaniem
przeciwko kulturowym lub państwowo-instytucjonalnym formom ł. m. c.
NARP uważa, że ewentualne doskonalenie własnego charakteru to
prywatna sprawa jednostki ludzkiej, i żadna kulturowa ani państwowa
presja wymuszająca je nie jest uprawniona, przy czym każda ludzka
jednostka ma prawo być niedoskonałą i prowadzić spełnione życie
swoim własnym trybem. Dodać należy, że znoszenie bólu lub
innej fizycznej niedogodności tudzież podejmowanie ryzykownych
wyzwań nie są obiektywną wartością, stąd przymuszanie kogokolwiek w
trybie ł. m. c. jest poważnym naruszeniem praw ludzkich. NARP
deklaruje, że jest słaby, niewysportowany i nie pociągają go żadne
ekstremalne wyzwania, a ból i cierpienie uważa za poważny
defekt bytu, którego należy unikać na ile się da oraz że nie
jest sługą ani składnikiem inwentarza żywego swej kultury bądź
społeczeństwa, lecz suwerennym człowiekiem uznającym siebie za
wartość docelową, a nie instrumentalną, i do zajęcia podobnej
postawy godnościowej zachęca wszystkich. NARP z szacunkiem odnosi
się do aktora Bogusława Lindy, który podobno odmówił
poddania się procedurze tzw. fuksowania w swojej szkole teatralnej.
łechtaczka
– mocno unerwiony żeński narząd płciowy podlegający erekcji
wskutek podniecenia erotycznego i służący do doznawania przyjemności
erotycznej wskutek mechanicznej stymulacji, stąd w kulturach wrogo
nastawionych wobec samic/kobiet ł. jest usuwana w trakcie →
obrzezania. Ewolucyjny odpowiednik → prącia u
samców.