3Powrót (Pracownia Antyfaceta)
Antyfa 2: 27.11. 2006
W
dniu 27.11 zrobiłem właściwie to samo co 24.11 w ramach Antyfy 0
powyżej, z tą tylko różnicą, że zachęcony jeszcze chyba lepszą pogodą
poszedłem w tej najbardziej „historycznej” spódnicy mini.
Aby z akcji był choć skromny pożytek ideologiczny, poczas jej części
miałem przy sobie planszę z hasełkiem noszonym także 13.11, a
wskazującym na moje poczucie podmiotowości (stąd wzmianka o tej akcji
w rubryce Antyfa 2). Przeszedłem przez Castoramę,
Deichmanna (w budynku Auchan) oraz Leroy-Merlin. W
Deichmannie szukałem konkretnego rodzaju butów potrzebnych do
przyszłego happeningu, jednak handlowcy bardziej przejmują się
sezonami i porami roku niż sama natura, więc ich nie znalazłem. Na
plus, czyli 5 złotych tipsów,
oceniam zachowanie się sprzedawczyń: ani nie okazały żadnej reakcji,
ani też nie śledziły bacznie moich ruchów między półkami, co jeszcze
kilka miesięcy wcześniej mogłoby mnie krępować. Wprawdzie byłem gotów
zapytać się o ten konkretny rodzaj buta, ale skoro szybko
stwierdziłem jego brak, nie miałem ochoty do kontaktów werbalnych. W
Castoramie i Leroy-Merlin wszystko przebiegło spokojnie
i bez sensacji, zatem wróciłem do domu obładowany zakupami, w tym
znów płytą meblową niewiele mniejszą ode mnie. Przenosiłem rzeczy do
domu w 2 turach, przy czym z powodu miłej pogody na podwórku była
niemal masa ludzi: emerytowana gospodyni naszych bloków na spacerze,
2 młode panie z sąsiedztwa na ławce z małymi dziećmi, samochód
przywożący komuś meble do domu, i niemłody już stały bywalec podwórka
stojący z jakichś powodów na uboczu życia (ale nieszkodliwy), plus
jacyś przechodnie akcydentalni. Większość tego towarzystwa już
widywała mnie latem w zabronionej odzieży, więc miała szansę się
przyzwyczaić, a jakie wrażenia budzą moje najnowsze zestawy odzieżowe
to nie wiem, bo zachowywali się taktownie bez względu na to, co
myśleli. Natomiast spotkałem na schodach podczas drugiego przejścia
sąsiadkę zza ściany, z którą relacje mam dość dobre. Wymieniliśmy
grzeczności, a ja wymusiłem krótką rozmówkę o strajku poczty. Ogólnie
trzeba pochwalić te parę osób, zatem przyznaję 5
złotych tipsów. Aha, i w Leroy-Merlin udało mi się
zrobić ukradkiem fotę bez flesza na podstawie mojego odbicia w dużym
lustrze. Jest to produkcja dość impresjonistyczna, ale co nieco widać
(patrz po prawej). Pod względem termicznym było w zasadzie OK, ale z
powodu wczesnej pobudki tego ranka trochę dłużej trwało
przystosowanie się organizmu do temperatury powietrza przy typowo
letnich pończochach o niecałych 20 DEN, jednak jestem pewny, że mi to
nie zaszkodziło. Niewątpliwie ciut dłuższa spódnica lub 30-40 DEN
byłyby bardziej wskazane.