Wstêpniak (wy³¹cznie aktualny)

Niniejsza edycja strony to wersja z grafikami w wy¿szej rozdzielczoœci

(Wersja „A”)

Witam wszystkich czytelników wstêpuj¹cych w moje skromne progi!


Nazwa³em siebie Naczelnym Antyfacetem Rzeczypospolitej Polskiej. Jest to mo¿e trochê pretensjonalne, ale ju¿ wyjaœniam genezê mojego pseudonimu i zarazem nazwy stanowiska/spo³ecznej funkcji. Istniej¹ bowiem: Naczelny Lekarz Kraju, Naczelna Pielêgniarka Kraju, Naczelny Kowboj Kraju (wyj¹tkowo paskudna postaæ!) i Naczelny Satyryk Kraju. Czas zatem, ¿eby zaistnia³ Naczelny Antyfacet Rzeczypospolitej Polskiej, w skrócie NARP. Jako Antyfacet zajmujê siê krytyk¹ i podwa¿aniem w codziennym ¿yciu oraz specyficznych akcjach Stereotypu Mêskiej Roli P³ciowej, albowiem postrzegam jego negatywny, okaleczaj¹co-ograniczaj¹cy wp³yw na jakoœæ ¿ycia mê¿czyzn. Co do samozwañczego mianowania siebie na „Naczelnego” Antyfaceta w Polsce, to myœlê, ¿e naby³em do tego prawo poprzez wyjœcie w odzie¿y zabronionej do pracy w dniu 4.06.2002 i parê innych takich akcji. Oprócz tego w ¿yciu codziennym staram siê po pierwsze korzystaæ z rzeczy zabronionych, a tak¿e poprzez swój wygl¹d, w jak najmniejszym stopniu wspieraæ z³y obyczaj i arogancjê spo³eczeñstwa, któremu wydaje siê, ¿e wie lepiej, jak ka¿da jednostka ma wygl¹daæ i postêpowaæ w zale¿noœci od posiadanych organów p³ciowych. Tak¿e fakt, i¿ w³aœnie oœmielam siê wystawiæ stronê internetow¹ poœwiêcon¹ krytyce spo³ecznych aspektów mêskiej roli p³ciowej wydaje siê byæ jedn¹ z pierwszych takich publicznych inicjatyw w Polsce, a mo¿e nawet absolutnie pierwsz¹. Stwierdzam, ¿e nawet jeœli mê¿czyŸni dostrzegaj¹, ¿e z ich stereotypow¹ rol¹ jest coœ nie w porz¹dku, to boj¹c siê ostracyzmu towarzyskiego, reprodukcyjnego i innych nawet nieformalnych a skutecznie podszczuwaj¹cych represji, wol¹ oni przynajniej udawaæ, ¿e z zadowoleniem spe³niaj¹ siê w jej realizacji, bez wzglêdu na tego bezsens.


Publikacje na mojej stronie internetowej bêd¹ zatem dotyczyæ walki z seksizmem. Dla mnie to pojêcie oznacza wszelkie formy nierównego traktowania istot ludzkich w zale¿noœci od p³ci, i chodzi bynajmniej nie tylko o wyzwolenie kobiet, ale, co mi ze wzglêdu na moj¹ p³eæ jest bliskie, o wyzwolenie mê¿czyzn. Wyzwolenie kobiet obecnie dokona³o siê w znacznym stopniu zarówno w sferze obyczaju, jak i prawa stanowionego, i oprócz kilku kwestii prawnych jak aborcja, postêpowanie wymiaru sprawiedliwoœci i œcigania w sprawach przemocy rodzinnej, walka kobiet zosta³a w zasadzie uwieñczona sukcesem. Jeszcze tylko gdzieniegdzie w praktyce ¿ycia spo³ecznego utrzymuj¹ siê krzywdz¹ce i og³upiaj¹ce stereotypowe praktyki wobec kobiet (dowcipy, preferencje przy zatrudnianiu, wysokoœæ p³ac, wizerunki kobiet w reklamach i podrêcznikach szkolnych). W odniesieniu do mê¿czyzn natomiast nikt w ogóle nie dostrzega potrzeby wyzwolenia ich, albowiem kobiety walcz¹ce z patriarchalizmem ¿ycia zainteresowane s¹ wy³¹cznie swoimi krzywdami, zaœ mê¿czyŸni zanadto ³atwo uwierzyli, i¿ stanowi¹ klasê wy¿ej od kobiet stoj¹c¹ w hierarchii spo³ecznej i uprzywilejowan¹, skoro to „przeciwko” ich przywilejom kobieca walka siê toczy. Tak naprawdê, to mê¿czyŸni jak najbardziej potrzebuj¹ wyzwolenia i im prêdzej sobie to uœwiadomi¹, tym dla nich lepiej. Najprostszym sposobem stwierdzenia zniewolenia mê¿czyzn przez obyczaj jest to, ¿e mê¿czyzna nie mo¿e dopuszczaæ siê transgresji w dziedzinie ubioru i kosmetyki, która dla kobiet czerpi¹cych z „pakietu mêskiego” jest oczywist¹ codziennoœci¹. Có¿ to wiêc za mê¿czyzna, w³adca œwiata, ¿ycia publicznego, biznesu, wojska itp. skoro nie ma on w³adzy nawet nad wygl¹dem swego cia³a, i nie mo¿e decydowaæ o odzie¿y, jak¹ nañ za³o¿y? Aby bowiem stwierdziæ istnienie wyboru, trzeba go móc faktycznie realizowaæ i to bez obaw o konsekwencje. Zastanówmy siê, co wychodz¹c do pracy, urzêdu, na miasto, do koœcio³a, ma mê¿czyzna do wyboru odnoœnie ubrania w dra¿liwym obszarze od pasa w dó³? W poniedzia³ek – spodnie i skarpety, we wtorek – spodnie i skarpety, w œrodê – spodnie i skarpety... Jak w aroganckim wobec swych klientów powiedzeniu H. Forda o tym, ¿e jego klient mo¿e kupiæ Forda T w ka¿dym kolorze, pod warunkiem, ¿e to bêdzie kolor czarny! Nie uwierzê, jakoby absolutnie wszystkim mê¿czyznom kultury zachodniej tak bardzo siê podoba³o to, co MAJ¥ nosiæ, ¿e CHC¥ nosiæ tylko to, zw³aszcza w sytuacji, gdy opcje dostêpne dla kobiety funkcjonuj¹cej w tym samym klimacie i w tych samych sytuacjach spo³ecznych s¹ tak liczne, ¿e wymienianie ich tu w tekœcie wstêpnym rozsadzi³oby go! Skoro istnieje w demokratycznych krajach pluralizm pogl¹dów, gustów i upodobañ niemal w ka¿dej dziedzinie, to wysoce podejrzanym jest jego brak w kwestii mêskiego ubioru i aparycji. Wybór odzie¿y dostêpny mê¿czyznom jest pozorny, bo ogranicza siê jedynie do w¹skiego zakresu kolorów zawsze w obrêbie raczej ciê¿kich, sztywnych i koniecznie zakrywaj¹cych tkanin i w ramach kilku prostacko skrojonych „sortów mundurowych”, poœród których nie pojawi³ siê ¿aden nowy i odkrywczy element od mniej wiêcej II po³owy XVIII wieku, a z ka¿dym kolejnym pokoleniem jeszcze odejmowano zró¿nicowane formy odziedziczone po okresach wczeœniejszych. Tak¿e stylizacja cia³a mê¿czyzny jest ³agodnie mówi¹c stonowana: ma on mieæ mo¿liwie najprostsz¹ fryzurê, a pod wzglêdem kosmetycznym w³aœciwie na mê¿czyŸnie nie ma nic do zrobienia: chodzi tylko o minimum higieny, aby nie œmierdzia³ (zanadto). Wszystko wykraczaj¹ce ponad i poza kr¹g rozwi¹zañ stylizacyjnych i ubiorczych dozwolonych a jednoczeœnie nakazanych mê¿czyŸnie – wymaga z jego strony odwagi, determinacji, dozwolone jest co najwy¿ej w m³odym wieku, i czêsto siê wi¹¿e z kosztami (ryzykiem agresji, utraty/nieotrzymania pracy, brakiem awansu, ostracyzmem reprodukcyjnym i towarzyskim). Po przeanalizowaniu stereotypu mêskiej roli p³ciowej równie¿ w innych jej aspektach jestem pewny, ¿e ubóstwo form odzie¿owych dla mê¿czyzny i skostnienie wzornictwa w zakresie odzie¿y mêskiej to czêœæ wiêkszej ca³oœci: uk³adu obyczajów, w którym obecnie jedynym beneficjentem jest uciskana w poprzednich wiekach kobieta.


Oprócz ¿ycia w zubo¿onym œwiecie doznañ, za posiadanie mêskich organów p³ciowych spotyka nas kara: oto po ukoñczeniu 18 lat w wielu krajach zostajemy wezwani przed URZ¥D, który ocenia nas jak byd³o w punkcie skupu i decyduje nad naszymi g³owami czy i gdzie zostaniemy umieszczeni na kilku(nasto)miesiêczny fragment ¿ycia w celu odbycia wyæwiki w zakresie umiejêtnoœci walki i bezwzglêdnego pos³uszeñstwa wobec prze³o¿onych wydaj¹cych nam rozkazy. Dlaczego my! Dlaczego w tak drastycznej formie, jak¹ jest pó³wiêzienne skoszarowanie, wyrwanie z w³asnego œrodowiska pod przymusem, z czêsto nienaprawialn¹ szkod¹ dla planów ¿yciowych jednostki? Nawet uznaj¹c potrzebê powszechnej s³u¿by wojskowej, stwierdziæ trzeba, ¿e z niepodleg³oœci korzystaj¹ obywatele ka¿dej p³ci. Dlaczego stresuj¹ce i destrukcyjne doœwiadczenia ¿ycia koszarowego omijaj¹ kobietê, a dotykaj¹ m¹¿czyznê? Czy¿byœmy mieli jakieœ szczególne przystosowania ewolucyjne w mêskich organizmach powoduj¹ce, ¿e znoszenie stresu, z³ych warunków higienicznych, zadawanie i otrzymywanie ciosów s¹ akurat dla nas korzystne?! Nie s¹dzê! Za pakiet negatywnych doœwiadczeñ, za ¿ycie w stresie powodowanym przez nieuzasadnione oczekiwania wzglêdem nas p³acimy jego krótszym czasem trwania: statystyczna d³ugoœæ ¿ycia mê¿czyzny jest mniejsza od kobiety w ka¿dym, nawet najbardziej cywilizowanym kraju. I to wszystko trzeba zmieniæ: z³y obyczaj, dyskryminuj¹ce prawo i toksyczne wychowanie otrzymywane przez kandydatów na mê¿czyzn.


Mój bunt i walka o prawa mê¿czysn nie oznaczaj¹ bynajmniej jakichœ zakusów na prawa kobiet: ¿ycie obu p³ci w spo³eczeñstwie NIE musi byæ antagonistyczn¹ gr¹ o sumie zerowej, w której komuœ trzeba odj¹æ, by komuœ innemu dodaæ. Nie mogê jednak aprobowaæ sytuacji, w której, aby udostêpniæ kobiecie sfery ekspresji i rozwoju, trzeba uszczupliæ te obszary wolnoœci mê¿czyznom. Nie ma te¿ zgody na wymuszanie z powodu przynale¿noœci p³ciowej jakichœ szczególnych œwiadczeñ, zw³aszcza czegoœ tak kalecz¹cego ca³e jestestwo cz³owieka, jak przymusowa s³u¿ba wojskowa w warunkach skoszarowania. Albo przez to doœwiadczenie powinien przechodziæ ka¿dy obywatel korzystaj¹cy przecie¿ z niepodleg³oœci pañstwa bez wzglêdu na p³eæ, albo tylko ochotnicy do s³u¿by zawodowej – tak¿e obu p³ci. K³amstwem jest uzasadnianie ugniatania ludzi w obyczajowych rolach przez odmienn¹ „naturê” kobiety i mê¿czyzny. Kobieta i mê¿czyzna to pojêcia spo³eczne i zaprawione ideologi¹ nadbudowan¹ na jedynie obiektywnych faktach biologicznych, których interpretacja bynajmniej nie jest kompletna. W odniesieniu do gatunku homo sapiens (?) niewiele pewnego mo¿na powiedzieæ o jego „naturze” – jesteœmy na wskroœ „sztuczni”: ¿yjemy bowiem w œrodowisku globalnie zmienionym przez skutki naszych wczeœniejszych dzia³añ i otoczeni jesteœmy produktami naszej technologii oraz zmienn¹ kultur¹ zale¿n¹ od naszego stanu wiedzy i zawsze fragmentarycznego zrozumienia samych siebie. Szczycimy siê te¿ i od innych zwierz¹t odró¿niamy przez to, ¿e ka¿dy osobnik spoœród nas stanowiæ ma ogromn¹ wartoœæ bo jest niepowtarzalny i obdarzony nieogarnionym potencja³em. Jak pogodziæ to Ÿród³o naszego poczucia godnoœci ze spo³ecznymi tendencjami zmierzaj¹cymi do uczynienia nas standardowymi produktami swojej kultury i zamkniêtymi w ciasno okreœlonych spo³ecznych rolach, których zawartoœci nie wolno jednostce modyfikowaæ?! A to w³aœnie czyni¹ z nas spo³eczne stereotypy ról p³ciowych, dyktatury, fundamentalistyczne religie itp. GARDZÊ nimi, NIENAWIDZÊ ich! Jestem BUNTOWNIKIEM!! I proszê nie stosowaæ wobec mnie œmietnikowej seksuologii twierdz¹cej, ¿e jestem skonfliktowany ze sw¹ p³ci¹! Spodnie, skarpety, zakaz makija¿u, nakaz prezentowania postaw asertywno-wojowniczych, nakaz posiadania okreœlonych zainteresowañ i zakaz posiadania innych – to NIE P£EÆ, ale ROLA P£CIOWA, po angielsku GENDER ROLE. Moja niezgoda na mêsk¹ gender role to taka sama niezgoda, jak niezgoda kobiet XIX-wiecznych na brak prawa wyborczego, albo wspó³czesnych ofiar islamskiego fundamentalizmu pozwalaj¹cego tylko mê¿czyŸnie prowadziæ auto w Arabii Saudyjskiej. Moja strona NIE jest o ZMIANIE P£CI ani o PODNIECANIU SIÊ ZABRONION¥ ODZIE¯¥! Wprost przeciwnie – ja pozbawiam te rzeczy magiczno-mitycznej otoczki im towarzysz¹cej! Czyniê je oswojonymi, codziennymi produktami, których wartoœæ jest jedynie u¿ytkowa, estetyczna i hedonistyczna.


Teraz parê technicznych uwag. Po pierwsze, mam nadziejê, ¿e uda³o mi siê umieœciæ m¹ stronê gdzieœ w Internecie, i choæ pisz¹c te s³owa nie wiem, czy i kiedy mi siê to uda, jeœli ktokolwiek czyta ten tekst, znaczy to, ¿e odnios³em sukces. Po wtóre, mam nadziejê, ¿e moja strona, choæ cokolwiek siermiê¿na w formie, spodoba siê Pañstwu i oka¿e siê wygodna w „nawigowaniu”. Zrobi³em j¹ sam metod¹ prób i b³êdów, niemaj¹c zbytniego pojêcia o tworzeniu stron internetowych, wiêc je¿eli tylko moja prezentacja bêdzie dzia³aæ i wygl¹daæ w przegl¹darkach tak, jak podczas budowania jej – bêdzie to mój wielki sukces. Za wszelkie b³êdy i niedoróbki przepraszam. Mogê z ca³¹ pewnoœci¹ obiecaæ, ¿e wraz ze wzrostem mojego rozumienia mechanizmów internetowych, bêdê moj¹ stronê rozwija³ i planujê uczyniæ j¹ interaktywn¹.


Nie mam tak¿e najmniejszej pewnoœci, czy w ka¿dej przegl¹darce i na ka¿dym monitorze strona bêdzie wygl¹da³a poprawnie. U mnie najlepiej wygl¹da w Explorerze przy w³¹czonym pasku “Ulubione”. Gdyby grafika by³a porozje¿d¿ana w stosunku do tekstu, dobrze jest zadzia³aæ na lewy margines przy pasku “Ulubione” i doci¹gn¹æ nadmierny luz. Powodzenia! Smacznego!

.

UWAGA!

Po u¿yciu poleceñ kopiuj/wklej w stosunku do tekstów z bia³¹ czcionk¹ mo¿e zachodziæ potrzeba zmiany koloru czcionki w Pañstwa komputerze!


Teksty i ilustracje z mojej strony mo¿na cytowaæ, ale zalecam podawanie Ÿród³a, zw³aszcza w odniesieniu do grafik komputerowych niebêd¹cych zdjêciami. Chocia¿ nie przedstawiam siê na razie z nazwiska i imienia – znaj¹c tolerancjê i otwartoœæ umys³ow¹ naszego spo³eczeñstwa na razie wolê nie ujawniaæ moich personaliów – pozostawiam adres mailowy celem kontaktu w sprawie u¿ywania moich produkcji w publikacjach komercyjnych. Do publikacji moich materia³ów graficznych w uzgodnieniu ze mn¹ gotów jestem udostêpniæ wersje w pierwotnej rozdzielczoœci. Jestem tak¿e ciekaw reakcji czytelników i chêtnie zamieszczê zarówno reakcje czytelników jak i artyku³y nades³ane do publikacji u mnie. Strona niniejsza mo¿e staæ siê forum prezentacji ró¿nych myœli ujmuj¹cych problemy przeze mnie podejmowane i je¿eli tak siê stanie, to bêdê zadowolony. Cieszy mnie bowiem (Uwaga! Trudne s³owo!) odtabuizowywanie wyciszanych i wypieranych ze œwiadomoœci spo³ecznej obszarów ¿ycia oraz uruchamianie wolnego obiegu idei. Ca³a moja internetowa gazetka ma charakter non-profit, zatem autorzy publikuj¹cy u mnie musz¹ zadowoliæ siê sam¹ radoœci¹ publikacji.


Naczelny Antyfacet Rzeczypospolitej Polskiej


Kontakt:


antyfacet@interia.pl



-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

NINIEJSZA STRONA ISTNIEJE W DWÓCH LOKALIZACJACH:

Niedawno wprowadzi³em zró¿nicowanie architektury i charakteru powy¿szych wersji mojej strony. Wersja „A” – z uwagi na wiêksz¹ pojemnoœæ konta i wiêksz¹ szybkoœæ serwera – bêdzie zawsze zawieraæ pe³n¹ publikacjê (artyku³y i grafiki z wy¿sz¹ rozdzielczoœci¹), natomiast wersja „B” – umieszczona na mniejszym koncie i wolniejszym serwerze – stanowi publikacjê o charaterze archiwalnym (nie bêdê ju¿ umieszczaæ w niej grafik w dobrej rozdzielczoœci, a zamiast tego zestawiam tam teksty, w³¹cznie z „Wstêpniakami” za minione miesi¹ce).



[ Czytaj ksiêgê goœci]

[ Wpisz siê do ksiêgi ]

Za³ó¿ swoj¹ w³asn¹ ksiêgê za darmo!